Oczami Rose
Nagle budzę się. Wszędzie jest ciemno, tylko lekkie przebłyski odbijają się od lampy ulicznej na ścianie, przez co jest trochę jaśniej.
Coś tu nie gra.
Nie wiem skąd to wiem.
Nagle drzwi od naszego pokoju otwierają się z hukiem. Obok mnie od razu siada Dymitr. Przez ten trójkąt kompletnie zapomniałam o tym jakim jest cudownym mężczyzną.
Nie wiedziałam kiedy mój związek tak się skąplikował, ale nie żałowałam. Miałam dwóch mężczyzn obok siebie, których kochałam.
Dymitr oświecił stojącą na komodzie lampkę nocną. W pokoju poza nami nikogo nie było. Adrian nadal spał jak zabity. Ale mnie nadal nie opuszczało to dziwne uczucie. Noc była spokojna, ale może tak mi się wydawało przez grubą szybę.
Dymitr powoli i bezszelestnie wstał z łóżka. Zaczął skradać się w kierunku drzwi. Postanowiłam iść jego przykładem i także cicho wyszłam z łożka i podryptałam za Dimką.
On chyba w tych ciemnościach nie zauważył, że to ja i przycisnął mnie całym ciężarem ciała. Z mojego ciała uleciał jęk.
-Roza... -wyjąkał po rosyjsku. W jego oczach, które błyszczały mogłam ujrzeć lekki strach. Czułam jego wodę kolońską, czułam jak jego włosy łaskoczą mnie w nos. Pocałował mnie szybko w usta, lecz ja przedłużyłam tę chwile. Brakowało mi tego.
Nagle za Dymitrem zobaczyłam jakiś cień. Szybko popchnęłam go na prawo, tak że znalazł się na podłodze, a postać od razu się do mnie dorwała.
Dymitr był blisko włącznika i nagle go pstryknął.
Pokój oświetlił się mocnym światlem. Strzyga która trzymała mnie za gardło wystraszyła się i chwyciła mnie w pół i wyskoczyła przez okno. Słyszałam jak szyba pęka na miliony kawałków. Po chwili usłyszałam jakieś inne kroki. Domyśliłam się, że to Dymitr goni strzygę by mnie uratować. Lecz jego kroki nagle się urywały. Wydaje z siebie krzyk, a strzyga ściska mnie tak mocno, że tracę przytomność.
Oczami Dymitra
Biegłem za strzygą, która porwała Rose, ale przypomniałem sobie o Adrianie. Nie mogłem ryzykować jego życia. Z ciężkim sercem musiałem zaniechać biegniecia dalej.
Nie wiem kiedy moje życie tak się skomplikowało. Nigdy nie złamałem żadnej zasady, aż do czasu. Jak poznałem Rose moje życie zmieniło się diametralnie. Jej poznanie sprawiło, że pokochałem ją od pierwszego spojrzenia. Potem kiedy uświadomiłem sobie, że nie mam prawa z nią być i zobaczyłem ją w towarzystwie Adriana coś znowu się zmieniło. Moje serce po raz drugi zmieniło rytm. A jeszcze potem kiedy każdy z nas wyraził chęć do trójkątu to nie mogłem uwierzyć w moje szczęście. Miałem ich miłość i cieszyłem się z tego, że jestem i z nią i z nim.
Lecz przez to zaniedbałem swoje obowiązki. Straciłem poczucie czasu. Zaniedbałem moją karierę, nie wiedziałem co dzieje się z Vasylissą i z Christianem. Musiałem naciągnąć na siebie swoją maskę strażnika i odciągnąc od siebie moje podwójne źródło szczęścia.
Wszedłem powoli do pokoju, w którym zastałem Adriana na podłodze. Podszedłem do niego .
-Wszystko w porzątku?- spytałem i dotknąłem go lekko, uniosłem mu brodę; nie sprzeciwiał się. Podniósł na mnie wzrok i nie musiał nic mówić. Wiedziałem co musiałem mu odpowiedzieć. -Znajdę ją.
-Pomogę Ci! - powiedział i wyciągnął w moim kierunku ręce. Chwyciłem go za nie, a on mnie za nie pociągnął, że znalazłem się na jego poziomie. Przytulił się do mnie. Do nosa doleciał do mnie ten jego zapach. Cholera, działał na mnie tak jak nikt. Oczywiście Rose też pragnąłem, ale te jego perfumy, czyniły z mojego mózgu osobną rzecz i działało tylko serce.
Podniosłem się razem z nim i położyłem go do łożka. Stwierdziłem, że rano dojdę do jakiś wniosków i spróbuję uratować Rose, bo to tak nie miało być!
Mogliśmy teraz robić ciekawe rzeczy w trójkę, ale ta strzyga popsuła nasze plany. Musiałem uratować moją Różyczkę . Wtuliłem się mocniej w Adriana, choć totalnie nie mogłem zasnąć, w końcu jednak zmęczenie dało się we znaki i odpłynąłem w krainę snów.
///////////////////////////////////////////////////////////
I co o tym sądzicie? Jak oceniacie powrót? Ktoś się cieszy? Widać poprawę?
Pozdrawiam ;^
Dirian~ historia wielkiej miłości
środa, 4 września 2019
środa, 16 sierpnia 2017
Rozdział 8
*~*
Na wstępie przepraszam za brak rozdziałów, ale zrobiłam sobie krótką przerwę, ale teraz postaram się dodawać rozdziały codziennie, no ewentualnie co kilka dni.
Dziękuję też każdemu kto czyta to coś.. Sama nie mogę uwierzyć, że piszę trójkącik... Ale... Kocham ryzykować.
Dziękuję tym najbardziej komentującym czyli: Karinga, Ola i Werka oraz RozaDhampir i Marta.. ( nie pamiętam nazwiska) .
Dobra kończąc już ten monolog...
Zapraszam na rozdział !
*~*
Kiedy Adrian i Dymitr wyjechali z pytaniem o grze w pokera, wyśmiałam ich. Nie do końca znałam zasady.
Pff.
Proszę was, czy ja wyglądam na osobę, która zna reguły, albo co gorsza je zachowuje?
Odpowiedź brzmi: "nie" .
Ale ciocia wikipedia i wujek google zawsze służą pomocą i nim zdążyłam wybić im ten pomysł z głowy, to oni w tym czasie wydrukowali mi układy kart od najsłabszego do najmocniejszego. Miałam tam nazwy i jeden duży przykład ułożenia kart, a potem krótki opis.
Z opisu zrozumiałam, że każdy z graczy ma dostać po pięć kart.
Adrian wyjął z opakowania talię kart. I zaczął odkładać potrzebne karty. Graliśmy w chyba prostszą wersje.
Zostawił wszystkie karty od dziewiątki w górę, czyli także dziesiątki, dupki( tak mówiłam na jupki), damy, króle i asy.
Pozostałe karty odłożył spowrotem do pojemnika. Pozostałe karty zgarnął z podłogi.. Tak.. Nie było w tym mieszkaniu stołu ani krzeseł. Nawet kompletnie zapomniałam o Lissie. Przecież byliśmy w ośrodku narciarskim i nasz wylot za miasto już dawno się skończył. Musieliśmy koniecznie wracać do akademii. Nie wiem ile dokładnie dni spędziłam w towarzystwie Adriana i Dymitra. Nie no ja to mam wyczucie czasu na przypomnienie sobie różnych rzeczy. Ale zajęłam myśli czym innym. Adrian zgarnął te karty z podłogi i teraz starannie układał je wmiarę prosto i zaczął je tasować.
Widać jego palce były przyzwyczajone do tasowania, bo żadna karta nie wypadła z jego rąk. Po chwili rozdał nam wszystkim po pięć kart i już miałam zamiar chwycić je w swoje ręce, ale Iwaszkow wstał i zabronił nam dotykać kart. Wstał i podszedł do barku, wyciągnął z wnętrza wódkę wyborową. Znałam na pamięć etykietę tej wódki. Była moją ulubioną. Adrian wziął też kieliszki i szklanki oraz sok. Jeśli masz zamiar pić wódkę, to nie zapomjnaj o przepitce. Nie byłam jakimś wielkim znawcą wódki czy wina, ale umiałam się wypowiedzieć w kwestii smaku czy ogólnie mojego samopoczucia po winie czy po wódce.
Adrian w końcu usiadł na podłodze i rozstawił trzy kieliszki na ziemi. Do każdego nalał pozornie przezroczystej mieszaniny, która kojarzyła się ze zwykłą wodą, a tak naprawdę dawała niezłego kopa. Później do szklanki wlał trochę soku, akurat padło na pomarańczowy i nalał wódki, a później znowu soku-tym razem do pełna. Było to coś w rodzaju drinka. Potem podał mi i Dymitrowi szklankę. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam naczynie, po czym razem na kiwnicie głowy wznieśliśmy toast za nasz trójkącik i stuknęliśmy się szklankami. Potem każdy z nas napił się łypa lub więcej substancji. W moim przypadku był to łyk. Nie poczułam za bardzo wódki, ale sok smakował zdecydowanie gorzej. Z raką posmaką wódki.
Kiedy Adrian i Dymitr odkleili się od swoich szklanek w końcu mogliśmy zacząć grę. Nerwowo podniosłam moje karty i przyjrzałam się im. Miałam trzech króli, dziewiątkę i damę. Czyli miałam trójkę, a gdyby tak wymienić dziwiątkę i damę? Może trafiłaby mi się parka i bym miała fulla. Zerknęłam na moich mężczyzn. Mieli skrzywione miny.
- Ja chcę wymienić dwie.- powiedziałam i wyrzuciłam dwie niepasujące karty.
-Ja trzy- powiedział Dymitr
- Też trzy- powiedział Adrian. Oboje z pięciu kart wyrzucili po trzy karty. Nie trudno było się domyśleć, że oboje mają tylko jedną parę. Skoro pierwsza wyrzuciłam karty, to pierwsza musiałam wziąść dwie karty ze stosiku pozostałych kart. Złapałam szybko dwie karty i szybko je odkryłam. Tak!
Odkryłam dwie dziesiątki czyli miałam fulla. Teraz Dimka brał swoje trzy karty o nadal miał skwaszoną minę.. Na koniec Adrian wziął trzy i uśmiechnął się. Jako pierwsza postanowiłam się pochwalić moim fullem. Rozłożyłam przed nimi karty( bez skojarzeń~ Rozetka) . Obaj wytrzestrzali oczy. Dymitr rzucił zdenerwowany kartami.
-Tylko jedna parka- wytłumaczył, a Adrian pokiwał głową.
- Ja mam dwie pary tylko..- powiedział również rzucając karty. Dymitr w tym czasie wziął kartkę i długopis i zaczął podliczać punkty...
Graliśmy w pokera do późnej nocy i po podliczeniu punktów to ja byłam zwycieżczynią. Pierwszy raz byłam w czymś lepsza od Dymitra.. Jego mina była warta mojego aparatu. Właśnie aparat!! Zaśmiałam się w duchu z mojego pomysłu.
- Macie tydzień na zorganizowanie mi nagrody, bo inaczej wrzucę kompromitujące was zdjęcie na facebooka. - powiedziałam włączając telefon. Akurat zgrałam sobie blokadę na odcisk palca, dlatego nie dadzą rady otworzyć mojego smartfona. Choć jeszcze wprowadziłam hasło do galerii. Tak na wszelki wypadek. I pokazałam im fotkę. Jak tylko to zobaczyli to chcieli mi zabrać telefon, ale w ostatniej chwili wyszłam z galerii i zablokowałam telefon. Potem przejął go Dymitr z Adrianem. Razem usiedli na kanapie i główkowali jak włamać się do środka. Kiedy nastał już czas obiadowy u ludzi my dhampiry szliśmy spać, więc po prysznicu kulturalnie położyłam się na łóżko i zasnęłam z wielkim bananem na ustach.
Na wstępie przepraszam za brak rozdziałów, ale zrobiłam sobie krótką przerwę, ale teraz postaram się dodawać rozdziały codziennie, no ewentualnie co kilka dni.
Dziękuję też każdemu kto czyta to coś.. Sama nie mogę uwierzyć, że piszę trójkącik... Ale... Kocham ryzykować.
Dziękuję tym najbardziej komentującym czyli: Karinga, Ola i Werka oraz RozaDhampir i Marta.. ( nie pamiętam nazwiska) .
Dobra kończąc już ten monolog...
Zapraszam na rozdział !
*~*
Kiedy Adrian i Dymitr wyjechali z pytaniem o grze w pokera, wyśmiałam ich. Nie do końca znałam zasady.
Pff.
Proszę was, czy ja wyglądam na osobę, która zna reguły, albo co gorsza je zachowuje?
Odpowiedź brzmi: "nie" .
Ale ciocia wikipedia i wujek google zawsze służą pomocą i nim zdążyłam wybić im ten pomysł z głowy, to oni w tym czasie wydrukowali mi układy kart od najsłabszego do najmocniejszego. Miałam tam nazwy i jeden duży przykład ułożenia kart, a potem krótki opis.
Z opisu zrozumiałam, że każdy z graczy ma dostać po pięć kart.
Adrian wyjął z opakowania talię kart. I zaczął odkładać potrzebne karty. Graliśmy w chyba prostszą wersje.
Zostawił wszystkie karty od dziewiątki w górę, czyli także dziesiątki, dupki( tak mówiłam na jupki), damy, króle i asy.
Pozostałe karty odłożył spowrotem do pojemnika. Pozostałe karty zgarnął z podłogi.. Tak.. Nie było w tym mieszkaniu stołu ani krzeseł. Nawet kompletnie zapomniałam o Lissie. Przecież byliśmy w ośrodku narciarskim i nasz wylot za miasto już dawno się skończył. Musieliśmy koniecznie wracać do akademii. Nie wiem ile dokładnie dni spędziłam w towarzystwie Adriana i Dymitra. Nie no ja to mam wyczucie czasu na przypomnienie sobie różnych rzeczy. Ale zajęłam myśli czym innym. Adrian zgarnął te karty z podłogi i teraz starannie układał je wmiarę prosto i zaczął je tasować.
Widać jego palce były przyzwyczajone do tasowania, bo żadna karta nie wypadła z jego rąk. Po chwili rozdał nam wszystkim po pięć kart i już miałam zamiar chwycić je w swoje ręce, ale Iwaszkow wstał i zabronił nam dotykać kart. Wstał i podszedł do barku, wyciągnął z wnętrza wódkę wyborową. Znałam na pamięć etykietę tej wódki. Była moją ulubioną. Adrian wziął też kieliszki i szklanki oraz sok. Jeśli masz zamiar pić wódkę, to nie zapomjnaj o przepitce. Nie byłam jakimś wielkim znawcą wódki czy wina, ale umiałam się wypowiedzieć w kwestii smaku czy ogólnie mojego samopoczucia po winie czy po wódce.
Adrian w końcu usiadł na podłodze i rozstawił trzy kieliszki na ziemi. Do każdego nalał pozornie przezroczystej mieszaniny, która kojarzyła się ze zwykłą wodą, a tak naprawdę dawała niezłego kopa. Później do szklanki wlał trochę soku, akurat padło na pomarańczowy i nalał wódki, a później znowu soku-tym razem do pełna. Było to coś w rodzaju drinka. Potem podał mi i Dymitrowi szklankę. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam naczynie, po czym razem na kiwnicie głowy wznieśliśmy toast za nasz trójkącik i stuknęliśmy się szklankami. Potem każdy z nas napił się łypa lub więcej substancji. W moim przypadku był to łyk. Nie poczułam za bardzo wódki, ale sok smakował zdecydowanie gorzej. Z raką posmaką wódki.
Kiedy Adrian i Dymitr odkleili się od swoich szklanek w końcu mogliśmy zacząć grę. Nerwowo podniosłam moje karty i przyjrzałam się im. Miałam trzech króli, dziewiątkę i damę. Czyli miałam trójkę, a gdyby tak wymienić dziwiątkę i damę? Może trafiłaby mi się parka i bym miała fulla. Zerknęłam na moich mężczyzn. Mieli skrzywione miny.
- Ja chcę wymienić dwie.- powiedziałam i wyrzuciłam dwie niepasujące karty.
-Ja trzy- powiedział Dymitr
- Też trzy- powiedział Adrian. Oboje z pięciu kart wyrzucili po trzy karty. Nie trudno było się domyśleć, że oboje mają tylko jedną parę. Skoro pierwsza wyrzuciłam karty, to pierwsza musiałam wziąść dwie karty ze stosiku pozostałych kart. Złapałam szybko dwie karty i szybko je odkryłam. Tak!
Odkryłam dwie dziesiątki czyli miałam fulla. Teraz Dimka brał swoje trzy karty o nadal miał skwaszoną minę.. Na koniec Adrian wziął trzy i uśmiechnął się. Jako pierwsza postanowiłam się pochwalić moim fullem. Rozłożyłam przed nimi karty( bez skojarzeń~ Rozetka) . Obaj wytrzestrzali oczy. Dymitr rzucił zdenerwowany kartami.
-Tylko jedna parka- wytłumaczył, a Adrian pokiwał głową.
- Ja mam dwie pary tylko..- powiedział również rzucając karty. Dymitr w tym czasie wziął kartkę i długopis i zaczął podliczać punkty...
Graliśmy w pokera do późnej nocy i po podliczeniu punktów to ja byłam zwycieżczynią. Pierwszy raz byłam w czymś lepsza od Dymitra.. Jego mina była warta mojego aparatu. Właśnie aparat!! Zaśmiałam się w duchu z mojego pomysłu.
- Macie tydzień na zorganizowanie mi nagrody, bo inaczej wrzucę kompromitujące was zdjęcie na facebooka. - powiedziałam włączając telefon. Akurat zgrałam sobie blokadę na odcisk palca, dlatego nie dadzą rady otworzyć mojego smartfona. Choć jeszcze wprowadziłam hasło do galerii. Tak na wszelki wypadek. I pokazałam im fotkę. Jak tylko to zobaczyli to chcieli mi zabrać telefon, ale w ostatniej chwili wyszłam z galerii i zablokowałam telefon. Potem przejął go Dymitr z Adrianem. Razem usiedli na kanapie i główkowali jak włamać się do środka. Kiedy nastał już czas obiadowy u ludzi my dhampiry szliśmy spać, więc po prysznicu kulturalnie położyłam się na łóżko i zasnęłam z wielkim bananem na ustach.
niedziela, 6 sierpnia 2017
Rozdział 7
Adrian wrócił chwile później bardzo smutny razem z Dimitrem wciśgnęliśmy go na łóżko. Zaczęło się od niewinnych pocałunków później zostało nam tylko zrzucenie ubrań, których pozbyliśmy się z prędkością światła.
To troche go uspokoiło i po chwili się wyluzował. Ubraliśmy się i postanowiliśmy pograć w eurobizness. Oczywiście po chwili to ja przegrywałam. Przy grze Iwaszkow polał nam do kieliszków białe wino.
Było dobre, ale nie dla dziewczyn. Nie wiem czemu, ale wino źle działało na kobiety. Wypiłam zaledwie dwa kieliszki i już szumiało mi w głowie. Zato wódkę uwielbiałam pić.
Wiedziałam czemu Adrian zaproponował wino.. Chciał mnie upić, ale nie wyszło mu to, bo sie uśpiłam.
* Na drugi dzień troche mi się kręciło w głowie, ale dało się przeżyć. Ubrałam krótkie niebieskie szorty i białą bluzkę na ramiączkach w kropki. Wypiłam sobie Apapa i weszłam do sypialni. Widok jaki zastałam był prze zabawny. Dymitr leżał w nogach Adriana, a Iwaszkow miał jego stopę w buzi. Ręce i nogi tak były porozwalane, że nawet nie
zastanawiałam sie do kogo należą. Chwyciłam telefon i pstryknęłam kilka zdjęć. Postanowiłam zrobić obiad. Zrobiłam naleśniki.
Sam zapach obudził moich chłopców.
Zjedli i zaproponowali grę w pokera. Zaczynało robić się goręcej...
To troche go uspokoiło i po chwili się wyluzował. Ubraliśmy się i postanowiliśmy pograć w eurobizness. Oczywiście po chwili to ja przegrywałam. Przy grze Iwaszkow polał nam do kieliszków białe wino.
Było dobre, ale nie dla dziewczyn. Nie wiem czemu, ale wino źle działało na kobiety. Wypiłam zaledwie dwa kieliszki i już szumiało mi w głowie. Zato wódkę uwielbiałam pić.
Wiedziałam czemu Adrian zaproponował wino.. Chciał mnie upić, ale nie wyszło mu to, bo sie uśpiłam.
* Na drugi dzień troche mi się kręciło w głowie, ale dało się przeżyć. Ubrałam krótkie niebieskie szorty i białą bluzkę na ramiączkach w kropki. Wypiłam sobie Apapa i weszłam do sypialni. Widok jaki zastałam był prze zabawny. Dymitr leżał w nogach Adriana, a Iwaszkow miał jego stopę w buzi. Ręce i nogi tak były porozwalane, że nawet nie
zastanawiałam sie do kogo należą. Chwyciłam telefon i pstryknęłam kilka zdjęć. Postanowiłam zrobić obiad. Zrobiłam naleśniki.
Sam zapach obudził moich chłopców.
Zjedli i zaproponowali grę w pokera. Zaczynało robić się goręcej...
sobota, 29 lipca 2017
Rozdział 6
* Oczami Rose
Obudziłam się jako pierwsza.
Czułam, że niedawno przeżyłam swój pierwszy raz z dwoma mężczyznami naraz. W prawdzie nie chciałam kończyć tego trójkąta, ale.. Sama nie wiedziałam co mam zrobić.
Usiadłam powoli na łóżku. Miałam zamiar zsunąć się z łóżka, ale czyjeś ramiona popchnęły mnie z powrotem na poduszki. To był ramiona Adriana i Dymitra. Zaczęliśmy naszą grę. Już po chwili nasze rzeczy leżały na podłodze, a my zajielismy się sobą. Było mi cudownie.
-Nadal chcesz zrezygnować?- spytał mnie Dymitr
-Chce spróbować- powiedziałam i usłyszałam jak ktoś wchodzi przez drzwi. Akurat Dymitr leżał na mnie popchnełam go i wpakował pod łóżko. Następnie owijając się prześcieradłem upadłam na podłogę razem z Adrianem. Zaczęłam go całować. Nagle drzwi otworzyły się, a do środka wparował Abe Mazur. Adrian cały się napiął.
Abe zmierzył nas krytycznym wzrokiem.
-Iwaszkow, ubieraj się.. musimy pogadać- jego słowa nie znosiły sprzeciwu. -Masz pięć minut. - Jego twarz miała surowy wygląd i nie zdziwiło mnie to, że po wyjściu mego ojca Adrian ubrał się szybko i wyszedł. W tym samym czasie Dymitr wyczołgał się z pod łóżka. Usiadł na łóżku i przywołał mnie do siebie gestem.
Podeszłam i usiadłam mu na kolanach. Czas stanął w miejscu. Dymitr pochylił się i chciał pocałować końcik moich ust, ale ja przekręciłem głowę. Nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili jednak Dymitr się odsunął.
Razem zdawaliśmy sobie sprawę z tego że wysłaliśmy Adriana na walkę z głodnym wężem
Z Żmijem.
Nie mogliśmy się mizglać podczas gdy Adrian musi przechodzić przez tortury Abe'a.
Postanowiliśmy poczekać
...
A oto jestem 😍😎😎😎
Zadowoleni?
Jak się podobał rozdział?
Obudziłam się jako pierwsza.
Czułam, że niedawno przeżyłam swój pierwszy raz z dwoma mężczyznami naraz. W prawdzie nie chciałam kończyć tego trójkąta, ale.. Sama nie wiedziałam co mam zrobić.
Usiadłam powoli na łóżku. Miałam zamiar zsunąć się z łóżka, ale czyjeś ramiona popchnęły mnie z powrotem na poduszki. To był ramiona Adriana i Dymitra. Zaczęliśmy naszą grę. Już po chwili nasze rzeczy leżały na podłodze, a my zajielismy się sobą. Było mi cudownie.
-Nadal chcesz zrezygnować?- spytał mnie Dymitr
-Chce spróbować- powiedziałam i usłyszałam jak ktoś wchodzi przez drzwi. Akurat Dymitr leżał na mnie popchnełam go i wpakował pod łóżko. Następnie owijając się prześcieradłem upadłam na podłogę razem z Adrianem. Zaczęłam go całować. Nagle drzwi otworzyły się, a do środka wparował Abe Mazur. Adrian cały się napiął.
Abe zmierzył nas krytycznym wzrokiem.
-Iwaszkow, ubieraj się.. musimy pogadać- jego słowa nie znosiły sprzeciwu. -Masz pięć minut. - Jego twarz miała surowy wygląd i nie zdziwiło mnie to, że po wyjściu mego ojca Adrian ubrał się szybko i wyszedł. W tym samym czasie Dymitr wyczołgał się z pod łóżka. Usiadł na łóżku i przywołał mnie do siebie gestem.
Podeszłam i usiadłam mu na kolanach. Czas stanął w miejscu. Dymitr pochylił się i chciał pocałować końcik moich ust, ale ja przekręciłem głowę. Nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili jednak Dymitr się odsunął.
Razem zdawaliśmy sobie sprawę z tego że wysłaliśmy Adriana na walkę z głodnym wężem
Z Żmijem.
Nie mogliśmy się mizglać podczas gdy Adrian musi przechodzić przez tortury Abe'a.
Postanowiliśmy poczekać
...
A oto jestem 😍😎😎😎
Zadowoleni?
Jak się podobał rozdział?
sobota, 22 lipca 2017
Rozdział 5
*Obserwator
W ciemnym pokoju o czterech ścianach działy się dziwne rzeczy.
Na łóżku leżały trzy osoby.
Jedna z tych postaci była kobietą nad nią unosiło się dwóch mężczyzn.
Biuro było nienaturalnie blisko łóżka, a na nim były przyrządy do zabijania.
Nie no, tak naprawdę były to zabawki.
Dziewczyna zwinnie przemknęła nad mężczyznami i zabrała z tego stołu kilka przedmiotów. Kiedy weszła do pomieszczenia Przemysław zimną wodą twarz. Była zestresowana.
A tymczasem w pokoju mężczyźni patrzyli chwilę na drzwi od łazienki. Po jakimś czasie odezwał się jeden z nich.
-To co zajmiemy się sami sobą?-
Był to głos Adriana
-Jasne czemu nie.- odpowiedział mu głos z słabym rosyjskim akcentem. Ten głos należał do Dymitra.
Po chwili Adrian odwrócił się na bok i kładąc ręce na jego szyi przyciągnął go bliżej do siebie. Ich usta się spotkały. Powietrze zgęstniało, w ich pocałunku nie było kogoś kto by był słabszy. Ręce Rosjanina zaczęły powoli sunąć w kierunku koszuli Adriana. Nagle z łazienki wyszła dziewczyna. Adrian i Dymitr odsunęli się od siebie i spojrzeli na nią nie dowierzając.
Stała w seksownej bieliźnie. Była to czarna krótka sukienka, pod którą dziewczyna wyraźnie nic nie miała poza swoimi pełnymi piersiami i stringami. Podeszła do magnetofonu i włączyła muzykę. Mężczyźni usiedli jak jeden mąż na łóżku i patrzyli z podziwem na dziewczynę, która odwróciła się do nich tyłem. Kiedy zabrzmiały pierwsze nuty odwróciła się z powrotem i zaczęła ruszać seksownie ręki poruszając ramiona w dół i w górę a dłonie kręciły w powietrzu kółka. Zrobiła krok w przód i zaczęła poruszać biodrami w prawo i w lewo. Podchodziła coraz bliżej lecz zgrabnie unikała rąk obu mężczyzn. Wyciągnęła nogę i oparła ją na łóżku. Obróciła głową i włosami w prawo, a potem w lewo. Kiedy miała robić kolejny ruch została chwycona za ramiona i znalazła się na łóżku.
Chłopcy byli mega podnieceni. Pozbyli się nawzajem ubrań. Kiedy zaczęli nie wiadomo było kto był na górze. Raz był Adrian na Dymitrze, a Dymitr na Rose, drugi raz to Rose była na Adrianie a on na Dymitrze, trzeci raz To Dymitr był na Adrianie, a Adrian na Rose. Kiedy skończyli każdy padł na łóżko. Rose leżała w środku, po prawej był Dymitr po lewej Adrian. Każdy z nich był zgrzany i podekstytowany .
- Było super, lecz chyba wy wolicie to robić sami, a ja nie chce robić sobie nadziei. - powiedziała Rose
-Rozumiemy - powiedzieli równocześnie Adrian i Dymitr.
Po chwili wszyscy odpłynęli w krainę snów.
####
Tak wiem zmaściłam to hot, ale nie umiem pisać takich scen. Nasz trójkącik zmienia się w seksowne Duo.
Przepraszam za zepsucie rozdziału..
Przy okazji informuje, że nie ma mnie do czwartku, ale może rozdział się pojawi, ale nic nie obiecuję.
W ciemnym pokoju o czterech ścianach działy się dziwne rzeczy.
Na łóżku leżały trzy osoby.
Jedna z tych postaci była kobietą nad nią unosiło się dwóch mężczyzn.
Biuro było nienaturalnie blisko łóżka, a na nim były przyrządy do zabijania.
Nie no, tak naprawdę były to zabawki.
Dziewczyna zwinnie przemknęła nad mężczyznami i zabrała z tego stołu kilka przedmiotów. Kiedy weszła do pomieszczenia Przemysław zimną wodą twarz. Była zestresowana.
A tymczasem w pokoju mężczyźni patrzyli chwilę na drzwi od łazienki. Po jakimś czasie odezwał się jeden z nich.
-To co zajmiemy się sami sobą?-
Był to głos Adriana
-Jasne czemu nie.- odpowiedział mu głos z słabym rosyjskim akcentem. Ten głos należał do Dymitra.
Po chwili Adrian odwrócił się na bok i kładąc ręce na jego szyi przyciągnął go bliżej do siebie. Ich usta się spotkały. Powietrze zgęstniało, w ich pocałunku nie było kogoś kto by był słabszy. Ręce Rosjanina zaczęły powoli sunąć w kierunku koszuli Adriana. Nagle z łazienki wyszła dziewczyna. Adrian i Dymitr odsunęli się od siebie i spojrzeli na nią nie dowierzając.
Stała w seksownej bieliźnie. Była to czarna krótka sukienka, pod którą dziewczyna wyraźnie nic nie miała poza swoimi pełnymi piersiami i stringami. Podeszła do magnetofonu i włączyła muzykę. Mężczyźni usiedli jak jeden mąż na łóżku i patrzyli z podziwem na dziewczynę, która odwróciła się do nich tyłem. Kiedy zabrzmiały pierwsze nuty odwróciła się z powrotem i zaczęła ruszać seksownie ręki poruszając ramiona w dół i w górę a dłonie kręciły w powietrzu kółka. Zrobiła krok w przód i zaczęła poruszać biodrami w prawo i w lewo. Podchodziła coraz bliżej lecz zgrabnie unikała rąk obu mężczyzn. Wyciągnęła nogę i oparła ją na łóżku. Obróciła głową i włosami w prawo, a potem w lewo. Kiedy miała robić kolejny ruch została chwycona za ramiona i znalazła się na łóżku.
Chłopcy byli mega podnieceni. Pozbyli się nawzajem ubrań. Kiedy zaczęli nie wiadomo było kto był na górze. Raz był Adrian na Dymitrze, a Dymitr na Rose, drugi raz to Rose była na Adrianie a on na Dymitrze, trzeci raz To Dymitr był na Adrianie, a Adrian na Rose. Kiedy skończyli każdy padł na łóżko. Rose leżała w środku, po prawej był Dymitr po lewej Adrian. Każdy z nich był zgrzany i podekstytowany .
- Było super, lecz chyba wy wolicie to robić sami, a ja nie chce robić sobie nadziei. - powiedziała Rose
-Rozumiemy - powiedzieli równocześnie Adrian i Dymitr.
Po chwili wszyscy odpłynęli w krainę snów.
####
Tak wiem zmaściłam to hot, ale nie umiem pisać takich scen. Nasz trójkącik zmienia się w seksowne Duo.
Przepraszam za zepsucie rozdziału..
Przy okazji informuje, że nie ma mnie do czwartku, ale może rozdział się pojawi, ale nic nie obiecuję.
czwartek, 20 lipca 2017
Rozdział 4
* Oczami Dymitra
Na drugi dzień obudziłem się w
swoim łóżku. Dziwne... Przecież uśpiłem się razem z Adrianem na podłodze. Pobiegłem do pokoju Rose i zacząłem się walić do drzwi. Po chwili otworzyła mi zaspana dziewczyna. Podbiegłem do niej i chwyciłem w objęcia. Pocałowałem ją namiętnie. Kiedy się odsunąłem zauważyłem jej zaskoczoną minę. Całą naszą akcję widział Adrian.
-Spokojnie możemy zrobić trójkącik. - powiedział złośliwie. W sumie zależało mi na nich oboje, więc to nie głupi pomysł.
Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi.
-Jestem za. Kto jest za trójkątem?- spytałem przysiadając na łóżku koło Adriana. On i ja podnieśliśmy ręce do góry.
Rose pokręciła głową z rozbawioną miną.
-Jak jeszcze tego nie robiłam, a wy tu o trójkącie mówicie..- wyznała i podniosła ręce w obronnym geście.- Ale jestem za- powiedziała i usiadła koło mnie. Zaczęliśmy grę. Zapowiadało się ostro.
*Oczami Rose
Najpierw Adrian musnął ustami w nos Dymitra, a potem zaczęło się robić gorąco. Dymitr rzucił się na mnie i pocałował namiętnie, potem na moje usta rzuciły się wargi Adriana.
Potem Dymitr zaproponował grę albo w butelkę, albo w pokera.
Wygrał poker.
Dlatego teraz siedzimy na podłodze z kartami w rękach. Teraz była pierwsza kolejka. Dymitr rozrysował mi kombinacje na kartce i teraz usilnie próbowałam coś wymyśleć.
Miałam dwie damy czyli parka i króla, dziesiątkę i dziesiątkę. Postanowiłam wymienić trzy karty. Dymitr wymienił sobie dwie, a Adrian cztery. Kiedy dostałam karty okazało się, że mam trzy damy i króla, i dziesiątkę. Pokazałam karty chłopakom.
-Ja nie mam nic. - powiedział Adrian i zdjął koszulkę
-Ja mam tylko dwie parki- powiedział Dymitr również ściągając koszulkę.
Po chwili chłopcy zostali w samych bokserkach, a ja w bieliźnie. Stwierdziliśmy, że już wystarczy pokera i udaliśmy się do łóżka. Adrian tylko skoczył w moim szlafroku do swojego pokoju. Po chwili wrócił z szampanem i "różnymi zabawkami" jak to sam na to mówił. Zapowiadała się gorąca noc.
Wypiliśmy po kieliszku szampana i zaczęliśmy naszą zabawę. Nigdy tego nie robiłam z jednym, a teraz właśnie miałam to zrobić z dwoma naraz. Trochę się bałam. Lecz postanowiłam zaryzykować...
***
Uwaga następny rozdział będzie hot, więc czytasz na swoją odpowiedzialność. Już mamy tutaj nasz trójkącik tak jak chcieliście. Mam nadzieję, że się podoba.
Dzięki za to, że jesteście ze mną i komentujecie 😍😍
Na drugi dzień obudziłem się w
swoim łóżku. Dziwne... Przecież uśpiłem się razem z Adrianem na podłodze. Pobiegłem do pokoju Rose i zacząłem się walić do drzwi. Po chwili otworzyła mi zaspana dziewczyna. Podbiegłem do niej i chwyciłem w objęcia. Pocałowałem ją namiętnie. Kiedy się odsunąłem zauważyłem jej zaskoczoną minę. Całą naszą akcję widział Adrian.
-Spokojnie możemy zrobić trójkącik. - powiedział złośliwie. W sumie zależało mi na nich oboje, więc to nie głupi pomysł.
Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi.
-Jestem za. Kto jest za trójkątem?- spytałem przysiadając na łóżku koło Adriana. On i ja podnieśliśmy ręce do góry.
Rose pokręciła głową z rozbawioną miną.
-Jak jeszcze tego nie robiłam, a wy tu o trójkącie mówicie..- wyznała i podniosła ręce w obronnym geście.- Ale jestem za- powiedziała i usiadła koło mnie. Zaczęliśmy grę. Zapowiadało się ostro.
*Oczami Rose
Najpierw Adrian musnął ustami w nos Dymitra, a potem zaczęło się robić gorąco. Dymitr rzucił się na mnie i pocałował namiętnie, potem na moje usta rzuciły się wargi Adriana.
Potem Dymitr zaproponował grę albo w butelkę, albo w pokera.
Wygrał poker.
Dlatego teraz siedzimy na podłodze z kartami w rękach. Teraz była pierwsza kolejka. Dymitr rozrysował mi kombinacje na kartce i teraz usilnie próbowałam coś wymyśleć.
Miałam dwie damy czyli parka i króla, dziesiątkę i dziesiątkę. Postanowiłam wymienić trzy karty. Dymitr wymienił sobie dwie, a Adrian cztery. Kiedy dostałam karty okazało się, że mam trzy damy i króla, i dziesiątkę. Pokazałam karty chłopakom.
-Ja nie mam nic. - powiedział Adrian i zdjął koszulkę
-Ja mam tylko dwie parki- powiedział Dymitr również ściągając koszulkę.
Po chwili chłopcy zostali w samych bokserkach, a ja w bieliźnie. Stwierdziliśmy, że już wystarczy pokera i udaliśmy się do łóżka. Adrian tylko skoczył w moim szlafroku do swojego pokoju. Po chwili wrócił z szampanem i "różnymi zabawkami" jak to sam na to mówił. Zapowiadała się gorąca noc.
Wypiliśmy po kieliszku szampana i zaczęliśmy naszą zabawę. Nigdy tego nie robiłam z jednym, a teraz właśnie miałam to zrobić z dwoma naraz. Trochę się bałam. Lecz postanowiłam zaryzykować...
***
Uwaga następny rozdział będzie hot, więc czytasz na swoją odpowiedzialność. Już mamy tutaj nasz trójkącik tak jak chcieliście. Mam nadzieję, że się podoba.
Dzięki za to, że jesteście ze mną i komentujecie 😍😍
Rozdział 3
* Oczami Adriana
Na drugi dzień zostałem zaproszony przez Rose na imprezę. Podobnież miał tam być Dymitr. Nie wiedziałem czemu, ale jakaś siła mówiła mi, że to na niego czekałem całe życie. Starałem się choć przez chwilę o nim nie myśleć, ale nie udawało mi się.
Wszedłem do pokoju ubrałem markowe spodnie i koszulę. Poukładałem włosy i psiknąłem się perfumami. Po chwili stanąłem przed drzwiami Rose. Zapukałem..
* Oczami Rose
Byłam już gotowa, kiedy przypomniało mi się, że godzinę temu pod drzwiami znalazłam prezent. Myśląc, że to od Adriana rozerwałam nożycami karton i moim oczom ukazał się mały kwiatek w doniczce. Po chwili zaczął tak rosnąć, że zostałam porwana w jego macki. Zacząłam krzyczeć.
Nagle do pokoju wpadł Dymitr, widząc w jakiej jestem sytuacji ruszył mi na pomoc. Zrobił to o sekundę za wolno. Już po chwili był obwiązany liśćmi z kolcami tak jak ja.
Teraz do pokoju wszedł Adrian.
Nagle w pokoju zmaterializował się kształt. Zrobił się coraz większy i większy.
Znaleźliśmy się pod wodą, na jakimś statku. Mój pokój zniknął.
Nad nami latały pająki i czaszki.
Nagle z cienia wyszedł dosłownie pirat. Jednak kiedy stanął bliżej zorientowałam się, że to był anioł.
- Witajcie, jesteście tu, ponieważ tak chciałem. Nie podoba mi się to jak siebie okłamujecie.
- Wypuść nas- poprosił Adrian
-Niech będzie. Ale zagrajmy w grę Adrianie.
-Jaka to gra?
-Musisz pocałować tego, do kogo czujesz coś więcej, jakieś takie uczucie, które mówi Ci, że kochasz tę osobę.- powiedział anioł.- Masz mało czasu, jeśli źle wybierzesz to tą drugą osobę roślina zabije. Decyzja należy do Ciebie.
*Obserwator
Adrian zmarszczył czoło. Nie kochał jeszcze nikogo. Jedynie na Rose mu zależało, ale dziwne uczucie pojawiło się kiedy spotkał Dymitra. Teraz poczuł nagłą chęć pocałowania go. Jakaś dziwna moc popchnęła go w jego kierunku. Anioł nie spuszczał z niego wzroku. Widać było, że to on go czaruje.
Adrian był już tak blisko Dymitra, ale nagle czar prysnął. Anioł się tego też nie spodziewał, kiedy był zajęty czarami. Rose wykorzystała chwilę, że roślina już jej tak mocno nie trzymała i rzuciła się na anioła. Wtedy połączenie między nim a Adrianem wygasło. Rose walczyła nieźle, Adrian też poszedł jej pomóc. Po chwili anioł machnął rękami i Rose znowu została schwytana przez roślinę.
-Głupia dziewczyno! Dobrze niech Ci będzie nie będę używał już magi niech Adrian sam zadecyduje.- powiedział i usiadł na sterze statkach, żeby mieć lepszy widok.
Adrian szybko do mnie podszedł i pocałował mnie mocno z uczuciem. Kiedy się odsunął kwiat zaczął dusić mnie i Dymitra jeszcze bardziej.
-Co się dzieje?! Zrobiłem to co chciałeś- powiedział Adrian w stronę anioła
-Czyżby?- spytał z uśmiechem
Adrian popatrzył na Rose i zauważył w jej oczach łzy. Nie mogła powoli już oddychać, szybko podbiegł do Dymitra, który był w takiej samej sytuacji jak Rose.
-To nic nie znaczy!- wykrzyknął i złączył swoje usta z ustami Dymitra. Adrian czuł chłodne i miękkie usta strażnika. Dymitr przyciągnął go do siebie bardziej. Adrian pierwszy raz w życiu całował się tak namiętnie. Kwiat powoli puszczał Dymitra, lecz Rose nie. Kiedy Adrian się odsunął spojrzał na Rose. Była załamana. Mówiła mi, że kocha jakiegoś strażnika. Czyli ona kochała Dymitra...
Kiedy Dymitr był wolny zauważył, że Rose nadal jest w sidłach kwiata. Już ledwo oddychała. Podszedł do niej i ją pocałował. Był to pocałunek smutny i długi. Z początku Rose go odwzajemniła, ale potem głowa jej opadła i przestała oddychać. Dymitr odsunął się od niej przerażony. Sprawdził jej puls i już wiedział, że Rose nie żyje. Poczuł słone łzy na policzkach. Po chwili roślina złapała bezwładne ciało Rose i wciągnęła ją do środka. Kiedy Dymitr to zauważył wyrwał się do przodu i chciał za nią wskoczyć, lecz zaczynały go ramiona Adriana. On także miał łzy w oczach. Roślina właśnie pożarła głowę Rose. Dymitr szarpał się, lecz przytulony do niego Adrian skutecznie go przytrzymywał. Razem odsunęli się na kolana. Wylało się tyle krwi... Kwiat już zjadł połowę ciała Rose.
Dymitr sam z siebie postanowił się przytulić do Adriana. Kiedy już całe ciało Rose zostało zjedzone przez roślinę, rozbrzmiał huk. I po chwili nie było żadnego śladu po kwiatku i po Rose. Nawet anioł zniknął, a Dymitr z Adrianem klęczeli na podłodze w pokoju Rose.
-To był sen prawda?- spytał Dymitr łamiącym się głosem. Przez cały czas płakał.
-Niestety nie..- odparł szeptem Adrian i pogłaskał Dymitra po plecach.
-Dobrze, że mam jeszcze Ciebie Adrianie.- powiedział Dymitr i przytulił Adriana i tak usnęli na podłodze w objęciach...
################################
Hej i jak się podoba?
Na drugi dzień zostałem zaproszony przez Rose na imprezę. Podobnież miał tam być Dymitr. Nie wiedziałem czemu, ale jakaś siła mówiła mi, że to na niego czekałem całe życie. Starałem się choć przez chwilę o nim nie myśleć, ale nie udawało mi się.
Wszedłem do pokoju ubrałem markowe spodnie i koszulę. Poukładałem włosy i psiknąłem się perfumami. Po chwili stanąłem przed drzwiami Rose. Zapukałem..
* Oczami Rose
Byłam już gotowa, kiedy przypomniało mi się, że godzinę temu pod drzwiami znalazłam prezent. Myśląc, że to od Adriana rozerwałam nożycami karton i moim oczom ukazał się mały kwiatek w doniczce. Po chwili zaczął tak rosnąć, że zostałam porwana w jego macki. Zacząłam krzyczeć.
Nagle do pokoju wpadł Dymitr, widząc w jakiej jestem sytuacji ruszył mi na pomoc. Zrobił to o sekundę za wolno. Już po chwili był obwiązany liśćmi z kolcami tak jak ja.
Teraz do pokoju wszedł Adrian.
Nagle w pokoju zmaterializował się kształt. Zrobił się coraz większy i większy.
Znaleźliśmy się pod wodą, na jakimś statku. Mój pokój zniknął.
Nad nami latały pająki i czaszki.
Nagle z cienia wyszedł dosłownie pirat. Jednak kiedy stanął bliżej zorientowałam się, że to był anioł.
- Witajcie, jesteście tu, ponieważ tak chciałem. Nie podoba mi się to jak siebie okłamujecie.
- Wypuść nas- poprosił Adrian
-Niech będzie. Ale zagrajmy w grę Adrianie.
-Jaka to gra?
-Musisz pocałować tego, do kogo czujesz coś więcej, jakieś takie uczucie, które mówi Ci, że kochasz tę osobę.- powiedział anioł.- Masz mało czasu, jeśli źle wybierzesz to tą drugą osobę roślina zabije. Decyzja należy do Ciebie.
*Obserwator
Adrian zmarszczył czoło. Nie kochał jeszcze nikogo. Jedynie na Rose mu zależało, ale dziwne uczucie pojawiło się kiedy spotkał Dymitra. Teraz poczuł nagłą chęć pocałowania go. Jakaś dziwna moc popchnęła go w jego kierunku. Anioł nie spuszczał z niego wzroku. Widać było, że to on go czaruje.
Adrian był już tak blisko Dymitra, ale nagle czar prysnął. Anioł się tego też nie spodziewał, kiedy był zajęty czarami. Rose wykorzystała chwilę, że roślina już jej tak mocno nie trzymała i rzuciła się na anioła. Wtedy połączenie między nim a Adrianem wygasło. Rose walczyła nieźle, Adrian też poszedł jej pomóc. Po chwili anioł machnął rękami i Rose znowu została schwytana przez roślinę.
-Głupia dziewczyno! Dobrze niech Ci będzie nie będę używał już magi niech Adrian sam zadecyduje.- powiedział i usiadł na sterze statkach, żeby mieć lepszy widok.
Adrian szybko do mnie podszedł i pocałował mnie mocno z uczuciem. Kiedy się odsunął kwiat zaczął dusić mnie i Dymitra jeszcze bardziej.
-Co się dzieje?! Zrobiłem to co chciałeś- powiedział Adrian w stronę anioła
-Czyżby?- spytał z uśmiechem
Adrian popatrzył na Rose i zauważył w jej oczach łzy. Nie mogła powoli już oddychać, szybko podbiegł do Dymitra, który był w takiej samej sytuacji jak Rose.
-To nic nie znaczy!- wykrzyknął i złączył swoje usta z ustami Dymitra. Adrian czuł chłodne i miękkie usta strażnika. Dymitr przyciągnął go do siebie bardziej. Adrian pierwszy raz w życiu całował się tak namiętnie. Kwiat powoli puszczał Dymitra, lecz Rose nie. Kiedy Adrian się odsunął spojrzał na Rose. Była załamana. Mówiła mi, że kocha jakiegoś strażnika. Czyli ona kochała Dymitra...
Kiedy Dymitr był wolny zauważył, że Rose nadal jest w sidłach kwiata. Już ledwo oddychała. Podszedł do niej i ją pocałował. Był to pocałunek smutny i długi. Z początku Rose go odwzajemniła, ale potem głowa jej opadła i przestała oddychać. Dymitr odsunął się od niej przerażony. Sprawdził jej puls i już wiedział, że Rose nie żyje. Poczuł słone łzy na policzkach. Po chwili roślina złapała bezwładne ciało Rose i wciągnęła ją do środka. Kiedy Dymitr to zauważył wyrwał się do przodu i chciał za nią wskoczyć, lecz zaczynały go ramiona Adriana. On także miał łzy w oczach. Roślina właśnie pożarła głowę Rose. Dymitr szarpał się, lecz przytulony do niego Adrian skutecznie go przytrzymywał. Razem odsunęli się na kolana. Wylało się tyle krwi... Kwiat już zjadł połowę ciała Rose.
Dymitr sam z siebie postanowił się przytulić do Adriana. Kiedy już całe ciało Rose zostało zjedzone przez roślinę, rozbrzmiał huk. I po chwili nie było żadnego śladu po kwiatku i po Rose. Nawet anioł zniknął, a Dymitr z Adrianem klęczeli na podłodze w pokoju Rose.
-To był sen prawda?- spytał Dymitr łamiącym się głosem. Przez cały czas płakał.
-Niestety nie..- odparł szeptem Adrian i pogłaskał Dymitra po plecach.
-Dobrze, że mam jeszcze Ciebie Adrianie.- powiedział Dymitr i przytulił Adriana i tak usnęli na podłodze w objęciach...
################################
Hej i jak się podoba?
Subskrybuj:
Posty (Atom)