środa, 16 sierpnia 2017

Rozdział 8

*~*
Na wstępie przepraszam za brak rozdziałów,  ale zrobiłam sobie krótką przerwę,  ale teraz postaram się dodawać rozdziały codziennie,  no ewentualnie co kilka dni.

Dziękuję też każdemu kto czyta to coś.. Sama nie mogę uwierzyć,  że piszę trójkącik... Ale... Kocham ryzykować.

Dziękuję tym najbardziej komentującym czyli: Karinga,  Ola i Werka oraz RozaDhampir i Marta.. ( nie pamiętam nazwiska) .
Dobra kończąc już ten monolog...
Zapraszam na rozdział !
*~*

Kiedy Adrian i Dymitr wyjechali z pytaniem o grze w pokera, wyśmiałam ich. Nie do końca znałam zasady.
Pff.
 Proszę was,  czy ja wyglądam na osobę,  która zna reguły,  albo co gorsza je zachowuje?
 Odpowiedź brzmi: "nie" .

Ale ciocia wikipedia i wujek google zawsze służą pomocą i nim zdążyłam wybić im ten pomysł z głowy,  to oni w tym czasie wydrukowali mi układy kart od najsłabszego do najmocniejszego. Miałam tam nazwy i jeden duży przykład ułożenia kart,  a potem krótki opis.
Z opisu zrozumiałam,  że każdy z graczy ma dostać po pięć kart.
Adrian wyjął z opakowania talię kart. I zaczął odkładać potrzebne karty. Graliśmy w chyba prostszą wersje.
Zostawił wszystkie karty od dziewiątki w górę,  czyli także dziesiątki,  dupki( tak mówiłam na jupki),  damy,  króle i asy.
Pozostałe karty odłożył spowrotem do pojemnika. Pozostałe karty zgarnął z podłogi.. Tak.. Nie było w tym mieszkaniu stołu ani krzeseł. Nawet kompletnie zapomniałam o Lissie. Przecież byliśmy w ośrodku narciarskim i nasz wylot za miasto już dawno się skończył. Musieliśmy koniecznie wracać do akademii. Nie wiem ile dokładnie dni spędziłam w towarzystwie Adriana i Dymitra. Nie no ja to mam wyczucie czasu na przypomnienie sobie różnych rzeczy. Ale zajęłam myśli czym innym. Adrian zgarnął te karty z podłogi i teraz starannie układał je wmiarę prosto i zaczął je tasować.
Widać jego palce były przyzwyczajone do tasowania,  bo żadna karta nie wypadła z jego rąk. Po chwili rozdał nam wszystkim po pięć kart i już miałam zamiar chwycić je w swoje ręce,  ale Iwaszkow wstał i zabronił nam dotykać kart. Wstał i podszedł do barku,  wyciągnął z wnętrza wódkę wyborową. Znałam na pamięć etykietę tej wódki. Była moją ulubioną.  Adrian wziął też kieliszki i szklanki oraz sok. Jeśli masz zamiar pić wódkę,  to nie zapomjnaj o przepitce. Nie byłam jakimś wielkim znawcą wódki czy wina,  ale umiałam się wypowiedzieć w kwestii smaku czy ogólnie mojego samopoczucia po winie czy po wódce.
Adrian w końcu usiadł na podłodze i rozstawił trzy kieliszki na ziemi. Do każdego nalał pozornie przezroczystej mieszaniny,  która kojarzyła się ze zwykłą wodą,  a tak naprawdę dawała niezłego kopa. Później do szklanki wlał trochę soku,  akurat padło na pomarańczowy  i nalał wódki,  a później znowu soku-tym razem do pełna. Było to coś w rodzaju drinka. Potem podał mi i Dymitrowi szklankę. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam naczynie,  po czym razem na kiwnicie głowy wznieśliśmy toast za nasz trójkącik i stuknęliśmy się szklankami. Potem każdy z nas napił się łypa lub więcej substancji. W moim przypadku był to łyk. Nie poczułam za bardzo wódki,  ale sok smakował zdecydowanie gorzej. Z raką posmaką wódki.
Kiedy Adrian i Dymitr odkleili się od swoich szklanek w końcu mogliśmy zacząć grę. Nerwowo podniosłam moje karty i przyjrzałam się im. Miałam trzech króli,  dziewiątkę i damę. Czyli miałam trójkę,  a gdyby tak wymienić dziwiątkę i damę? Może trafiłaby mi się parka i bym miała fulla.  Zerknęłam na moich mężczyzn. Mieli skrzywione miny.
- Ja chcę wymienić dwie.- powiedziałam i wyrzuciłam dwie niepasujące karty.
-Ja trzy- powiedział Dymitr
- Też trzy- powiedział Adrian. Oboje z pięciu kart wyrzucili po trzy karty. Nie trudno było się domyśleć,  że oboje mają tylko jedną parę. Skoro pierwsza wyrzuciłam karty,  to pierwsza musiałam wziąść dwie karty ze stosiku pozostałych kart. Złapałam szybko dwie karty i szybko je odkryłam. Tak!
Odkryłam dwie dziesiątki czyli miałam fulla. Teraz Dimka brał swoje trzy karty o nadal miał skwaszoną minę.. Na koniec Adrian wziął trzy i uśmiechnął się. Jako pierwsza postanowiłam się pochwalić moim fullem. Rozłożyłam przed nimi karty( bez skojarzeń~ Rozetka) . Obaj wytrzestrzali oczy. Dymitr rzucił zdenerwowany kartami.
-Tylko jedna parka- wytłumaczył,  a Adrian pokiwał głową.
- Ja mam dwie pary tylko..- powiedział również rzucając karty. Dymitr w tym czasie wziął kartkę i długopis i zaczął podliczać punkty...
Graliśmy w pokera do późnej nocy i po podliczeniu punktów to ja byłam zwycieżczynią. Pierwszy raz byłam w czymś lepsza od Dymitra.. Jego mina była warta mojego aparatu. Właśnie aparat!! Zaśmiałam się w duchu z mojego pomysłu.
- Macie tydzień na zorganizowanie mi nagrody,  bo inaczej wrzucę kompromitujące was zdjęcie na facebooka. - powiedziałam włączając telefon. Akurat zgrałam sobie blokadę na odcisk palca,  dlatego nie dadzą rady otworzyć mojego smartfona. Choć jeszcze wprowadziłam hasło do galerii. Tak na wszelki wypadek. I pokazałam im fotkę. Jak tylko to zobaczyli to chcieli mi zabrać telefon,  ale w ostatniej chwili wyszłam z galerii i zablokowałam telefon. Potem przejął go Dymitr z Adrianem. Razem usiedli na kanapie i główkowali jak włamać się do środka. Kiedy nastał już czas obiadowy u ludzi my dhampiry szliśmy spać, więc  po prysznicu kulturalnie położyłam się na łóżko i zasnęłam z wielkim bananem na ustach.

5 komentarzy:

  1. W końcu. Super rozdział i czekam na nn i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na reszcie! Ale ich Rose zrobiła. Coekawe co wymyślą. Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej ale ich rozłożyła. Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rose i te jej pomysły 😂 I dwóch facetów zastanawiających się nad tym jak włamać się do telefonu 😂❤️ Cudnie ❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Tia "codziennie, no ewentualnie co kilka dni", a więcej nikt jej nie widział..

    OdpowiedzUsuń